Dzieje Skarbu Mateusza opisałem w książce Skarby Białowieży, której nakład, od kilku miesięcy, jest wyczerpany.
Zapraszam Cię na wędrówkę po najpiękniejszych zakątkach Podlasia, wędrówkę śladem legendarnego skarbu i tajemniczej Weroniki.
Fragment powieści
Wędrowałem wąskimi uliczkami kresowego miasteczka w złocistej poświacie księżyca, światem przepojonym magicznym spokojem zmierzchu. Ani pies, ani ptak, ani żadne inne zwierzę nie odważyło się zmącić swym głosem tej jedynej, niepowtarzalnej chwili z pogranicza sił jasności i mroku.
Rynek, na co dzień koślawy i marny, w miękkiej poświacie ulicznych latarń przedstawiał się nader powabnie. Ławki na skwerku porośniętym klonami i lipami zachęcały do odpoczynku. Wybrałem tę najbliższą wieży kościelnej. Skręciłem papierosa. Zapaliłem. Mijały minuty wczesnowiosennego, ciepłego wieczoru. Rogalik księżyca zawisł nad ciemną bryłą ruin dawnego klasztoru.
Z wieży kościoła dobiegł mnie wisielczy chichot. Cisza.